ul. Bł. Ładysława z Gielniowa 14, 02-066 Warszawa
Telefon +48 22 246 46 46 
Fax +48 22 246 46 99
kancelaria@legalkw.pl
www.legalkw.pl
KW Kancelaria Prawnicza Kruk i Wspólnicy Sp. k. 

DEFENCE I OFFSET

Jarosław Kruk 

WEJŚCIE W ŁAŃCUCH DOSTAW - OPCJA MAŁO AMBITNA, ALE PEWNA

11/03/2019

Okazało się, że nici z polskiego grafenu. Spółka celowa z udziałem Pegaza i KGHM, powołana do komercjalizacji polskiego grafenu powinna skierować wniosek o upadłość likwidacyjną. Rozpoczyna się chocholi taniec, wszyscy kierują doniesienia do prokuratury, w sprawę zaangażowane jest już CBA i pewnie niedługo będziemy świadkami spektakularnych zatrzymań.

 

Pan Redaktor Andrzej Krajewski w swoim artykule w serwisie dziennik.pl dobitnie stwierdził, że w kontrolowanych przez państwo spółkach nie będzie żadnych poważnych innowacji, ponieważ nikt nie jest tym zainteresowany, a ryzyko inwestycji w nowe technologie grozi postępowaniem karnym i wielkimi kłopotami dla ludzi podejmujących takie ryzyko. Lepiej kupić gotową sprawdzoną technologię i produkować coś tam dla MON. Autor wspomnianego artykułu niestety ma całkowitą racje i lepiej nie liczyć, że nasz państwowy przemysł zbrojeniowy będzie innowacyjny. Prywatny ma szansę być innowacyjny, szczególnie gdy ma lub zdobędzie rynki eksportowe.

 

Lepiej już kupić gotową i sprawdzoną technologię. Nasz państwowy przemysł innowacyjny ma bowiem małe szanse bycia innowacyjnym, w przeciwieństwie do przemysłu prywatnego, któremu łatwiej zdobywać rynki eksportowe. Należy więc zastanowić się, co może robić przemysł państwowy. Jedną z opcji jest wąska specjalizacja i wejście w łańcuch dostaw zagranicznych koncernów, mówiąc prościej - nauczenie się wykonywania konkretnych elementów lub podsystemów. Może i opcja ta nie jest zbyt ambitna, ale przynajmniej pewna pod względem zapewnienia przychodów, kultury organizacyjnej i postępu technicznego. W obecnych czasach, żaden wielki producent nie robi wszystkiego sam.Przeciwnie, wykorzystuje setki poddostawców. Oczywiście muszą to być sprawdzeni poddostawcy, spełniający kryteria jakościowe. Przykładem może być USA, gdzie często wykorzystuje się chińską elektronikę, a przynajmniej jej elementy. Oczywiście takie wejście w łańcuch dostaw nie jest łatwe i stawia wysokie wymagania dla polskich firm. Jednak, jeśli chodzi o realizację zakupów systemów uzbrojenia, można spróbować uzyskać takie zdolności. Wymaga to zarówno sprawnych negocjacji Pegaza przy wsparciu MON, ale przede wszystkim dobrego wytypowania - jaka firma i co konkretnie może robić.

Aby znaleźć się w tym łańcuchu, istotne będą też pieniądze na maszyny i urządzenia, ale także odpowiednie nastawienie i wola dokonania konkretnych zmian organizacyjnych.

Niektórzy powiedzą, że to zadanie mało ambitne, gdyż powinniśmy starać się budować całe systemy, bo wymaga tego bezpieczeństwo kraju itd. Oczywiście, ale pamiętajmy, że jeszcze nigdy się to nie udało. Trzeba więc myśleć o innym podejściu. Jest to tylko jedno z wielu możliwych rozwiązań, które może okazać się skuteczne, bardziej niż rozwój eksportu państwowej zbrojeniówki, co jeszcze niedawno obiecywano.   

 

Pan Minister Błaszczak podpisał Plan Modernizacji Technicznej 2017-2026. Wielkość imponująca, bo aż 185 mld złotych. I choć kilkanaście mld już wydano, a kolejne kilkanaście zostanie rozdysponowane na rozpoczęte już programy, to i tak do wydania pozostanie bardzo dużo.  Ale czy polska gospodarka na tym skorzysta? Zobaczymy, ile programów będzie choćby częściowo oparte na produkcji polskiego przemysłu. Na sztandarowym programie, myśliwca V generacji, niestety niewiele lub wcale. Wielki i praktycznie jedyny faworyt jest już znany - to F-35 - produkowany przez Lockheed Martin. Niestety do grona partnerów projektu nie weszliśmy. Teraz, za samolot przyjdzie płacić więcej i nie ma co liczyć na jakiś korzystny offset czy porządną licencję. Jedyne, co będzie można wynegocjować, to włączenie kilku naszych firm w łańcuch dostaw LM i to niekoniecznie dotyczących F-35. Wszystkie miejsca w łańcuchu dostaw są już zajęte przez partnerów projektu.

 

Trzeba mieć nadzieję, że w wypadku programu Narew, MON konsekwentnie będzie dążył do tego, aby efektory były produkowane w polskich fabrykach, tak jak większość systemu. Jak wyżej wspomniałem, nie ma nic złego w tym, że kupuje się podzespoły i podsystemy - wszystkie duże firmy tak robią. Należy mieć tylko nadzieję, że nie wyjdzie jak z Homarem. Tą decyzję należy ocenić jako niedobrą i bardzo kosztowną. W sumie przez cały okres życia systemu, czyli przez ok. 30 lat zapłacimy z 1,5 mld USD za części, serwis pogwarancyjny, modyfikacje itp. W mojej ocenie program Homar był takim, w którym polski przemysł mógł zaoferować MON bardzo dużo, a i budżetowe pieniądze wydane byłyby w Polsce. Trudno, klamka zapadła. Wątpliwe, aby tak doświadczony gracz jak Lockheed Martin odpuścił i w kolejnych dostawach zgodził się na coś więcej niż zamianę ciężarówki amerykańskiej na Jelcza.

 

Po ujawnieniu planów przeniesienia produkcji F-16 (F-21) przez Lockheed Martin oraz F/A-18 przez Boeing do Indii w naszej przestrzeni medialnej pojawiły się głosy, że może nasz największy sojusznik mógłby coś takiego zaproponować Polsce. Uważam, że nie ma na to szans. Po pierwsze, ze względu na nieporównywalne ilości i potencjał rynku. Po drugie, z amerykańskiej perspektywy, nie ma o co walczyć. Na rynku indyjskim USA starają się, z różnym skutkiem, wyeliminować Rosję, co samo w sobie ma charakter strategiczny, a nasz po prostu mają, więc po co się starać.

 

Jeśli już zdecydowaliśmy się na maksymalne zakupy systemów uzbrojenia z USA, to warto te zamówienia przeprowadzać tak, aby amerykańskie firmy konkurowały między sobą. Dla administracji sprawy nie ma jak kupujemy systemy z USA, natomiast zarządy koncernów otrzymują premię za swoje kontrakty – wówczas są bardziej skłonne do prowadzenia rzetelnych negocjacji, niż w sytuacji, gdy wiadomo, że i tak musimy dany sprzęt kupić od konkretnego dostawcy.

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Please reload